Domowa Hodowla owczarka podhalańskiego

Zakwaterowanie psa rasy owczarek podhalański na wakacjach

Pod koniec sierpnia pojechaliśmy całą rodziną nad morze. Dla naszych owczarków podhalańskich był to pierwszy wyjazd nad Bałtyk a dla Hrabinki pierwszy dłuższy urlop spędzany z nami (nie licząc Grunwaldu, ale tamten wyjazd miał trochę inny charakter). Podróż jak zawsze minęła nam dobrze, nasze czworonogi doskonale znoszą jazdę samochodem. Wybierając „centrum dowodzenia” nad morzem kierowaliśmy się prostą zasadą:

  1. ma być to samodzielny domek odgrodzony od innych (ze względu na bezpieczeństwo naszych owczarków podhalańskich i osób trzecich – np. obce dzieci niestety czasami potrafią specjalnie drażnić psa i dopóki są za ogrodzeniem, są bezpieczne, lecz byśmy nie chcieli sprawdzać kto jest szybszy w biegach – pies czy takie dziecko);
  2. domek ma być parterowy - chodzenie po wielu schodach nie jest bezpieczne dla owczarka podhalańskiego, zwłaszcza młodego;
  3. miejscowość nad morzem i jej okolica ma być „przyjazna” dla psa (niestety nie wszędzie nad morzem można chodzić z czworonogiem).

Dobra Dusza doradziła nam Kopalino (za co jeszcze raz bardzo dziękujemy) i to był strzał w dziesiątkę (wieś kaszubska w woj. pomorskim, pomiędzy Łebą a Dębkami). Udało nam się znaleźć ładny domek w przystępnej cenie z dwoma pokojami, salonem, kuchnią, pełnym wyposażeniem i ogrodem. Nie każdy zgadza się wynająć dom dla osób z psem, co doskonale rozumiemy. Na szczęście owczarek podhalański to cudowna i spokojna rasa - nasze psy nie wyrządziły żadnych szkód.

 

Morze kontra owczarek podhalański

Pogoda nam sprzyjała. Przez prawie cały wyjazd była śliczna, bezchmurna i ciepła (aż za bardzo jak dla psa). Droga nad morze to 2 w 1. Po pierwsze, spacerek dla naszych milusińskich podhalanów, po drugie olbrzymia radość dla żony - zapalonej miłośniczki zbierania grzybów. Nim doszliśmy nad wielką wodę mieliśmy już 2 wiadra prawdziwków! I tak codziennie, aż do znudzenia. Na plaży nie było tłumów, poza tym wybieraliśmy miejsca na uboczu. W ciągu dnia Bystra i Hrabinka odpoczywały w cieniu (oczywiście w przerwie odpoczynku były spacerki). Wieczorem, gdy zrobiło się luźniej, chodziliśmy wzdłuż plaży z naszymi owczarkami podhalańskimi. Na początku Hrabinka i Bystra były mocno zdziwione, że może być tyle wody, która w dodatku się rusza, a czasami to nawet bardzo. Bystra szybko się oswoiła – wbiegała do morza, łapała fale w pyszczek a gdy fala za bardzo ją atakowała – uciekała. Hrabinka natomiast mniej chętnie wchodziła do wody i potrzebowała dłuższego czasu na oswojenie się z Neptunem. Za to nasze podhalany bardzo polubiły bieganie wzdłuż plaży i wspólne wygłupy. Niestety morze miało przykrą dla nas niespodziankę: psy dostały biegunki (chyba wina wody z kranu a nie wody morskiej). Dlatego przez cały pobyt owczarki podhalańskie piły wodę głównie butelkowaną (a my, twardziele, z kranu). W aptece spotkaliśmy innych miłośników psów – okazało się, że nasz problem nie był odosobniony.

 

Owczarek podhalański na grzybobraniu

Grzybów było tyle, że miejscami od ludzi w lesie było „gęsto” a i tak każdy coś znalazł dla siebie (to „coś” dotyczy pełnych wiader a nie pojedynczych grzybów). Wracając z wieczornych spacerów widzieliśmy jak niektórzy ok. 21.30 (już było ciemno) przy świetle czołówki zbierają grzyby. To się nazywa samozaparcie! Grzyby są super, ale mają jedną wadę, istotną zwłaszcza na urlopie. Nie pozwalają się wyspać. Wstawaliśmy rano (zamiast „wybyczyć” się w łóżku) i szliśmy na grzyby. Dzieci wolały spać i tylko nasze owczarki podhalańskie z radością nam towarzyszyły (czasami udawało nam się namówić córkę na poranne grzybobranie). Gdy my zbieraliśmy grzyby (głównie żona) Bystra i Hrabinka bawiły się lub odpoczywały rozkoszując się zapachem runa leśnego. Próbowaliśmy nauczyć nasze psy komendy „szukaj grzyba”, ale okazało się, że kiepscy z nas nauczyciele . Po powrocie śniadanko, odpoczynek z kawusią, „obróbka grzybów”, wyjście nad morze lub wspólna wycieczka. Zbiory poranne to 2-3 wiaderka, jak były zbiory wieczorne, kolejne 2. Koszmar .

 

Na grzybobraniu zdarzały się zabawne sytuacje. Jednego razu Hrabinka po raz pierwszy w życiu zobaczyła jezioro. Chociaż chciało się jej pić, wody z niego nie chciała spróbować (estetka ). Musieliśmy nalać jej wody z jeziora do wiadra czy miski i dopiero z takiej „porcelanowej” zastawy nasza Hrabina raczyła się napić. Jak miska była zbyt blisko jeziora, to Hrabinka do niej podchodziła z niechęcią - pluskające rybki, wielkie ważki itp. zwierzęta za bardzo rozpraszały Jaśnie Panią .

 

Okoliczne atrakcje z psem nad morzem

Kopalino i bliskie okolice, poza morzem i morzem grzybów, oferują nieliczne atrakcje, ale jest to miejsce jeszcze w miarę ciche i spokojne. I co istotne, można swobodnie poruszać się tu z psem. Nam przypadło bardzo do gustu.

 

Latarnia morska Stilo

Latarnia morska Stilo jest położona niedaleko wsi Osetnik, na szczycie wzgórza (55 m n.p.m.), ok. 1 km od linii brzegowej. Jej wysokość to 33,40 m. Została zbudowana w latach 1904-1906. Są 3 takie konstrukcje na świecie, z czego 2 w Europie. Jest jedną z dwóch polskich latarni całkowicie metalowych, o bardzo nowoczesnej technice budowy jak na okres, w którym powstała – żeliwne płyty są połączone śrubami i uszczelnione ołowiem. Szesnastokątna latarnia, zwężająca się ku górze położona jest na okrągłym fundamencie a jej charakterystyczne malowanie w trzy poziome pasy, od góry: czerwony, biały i czarny, przetrwało niezmienione do dnia dzisiejszego. Z latarni morskiej Stilo roztacza się przepiękny widok. Można w niej kupić niedrogie i ciekawe pamiątki a na każdym piętrze jest interesująca wystawa (latarni, obrazów). Córka kupiła m.in. małą książeczkę, w której można zbierać okolicznościowe pieczątki z odwiedzanych latarni a po ich uzbieraniu w odpowiedniej ilości i terminie, otrzymuje się specjalną odznakę (rodzaj zależy od ilości zebranych pieczątek). Po zwiedzeniu latarni w pobliskim barze zjedliśmy smaczny obiad (ceny znacznie niższe niż w Kopalinie!). Niestety po Rezerwacie Przyrody Mierzeja Sarbska nie można chodzić z psem, dlatego nie zapuszczaliśmy się w tamtym kierunku.

 

Wieża widokowa „Kaszubskie Oko”

W drodze do wieży widokowej „Kaszubskie Oko” zatrzymaliśmy się w muzeum w Nadolu, w którym odtworzono obraz życia zamożnej rodziny wiejskiej. W muzeum byliśmy wiele lat temu. Naszym zdaniem (z zewnątrz) nie uległo zmianie. Ceny biletów są dość drogie jak dla 4 osobowej rodziny, biorąc pod uwagę niewielką ekspozycję muzealną. Ponieważ do muzeum nie można wejść z psem, decyzja była prosta – poszliśmy na lody na przystań. Dzieci były zachwycone a nasze psy odpoczęły nad Jeziorem Żarnowieckim. Następnie pojechaliśmy do naszego głównego punktu wycieczki w tym dniu. Wieża widokowa „Kaszubskie Oko” jest ciekawa architektonicznie, a na ogrodzony teren wokół niej można wejść z psem. Ma wysokość 44 metrów a na jej taras widokowy można wejść lub wjechać windą (psy niestety nie są wpuszczane a szkoda, podhalany lubią ładne widoki ). Może dla najmłodszych dzieci jest tu ciekawie (kilka olbrzymich dinozaurów, plac zabaw, olbrzymy Stolemy – legendarni mieszkańcy Kaszub). W naszym odczuciu jednak brak koncepcji wykorzystania tej przestrzeni a architektura rodem z PRL-u przeplata się z nowoczesnością. W barze (restauracji?) zjedliśmy smaczny obiad. Dzieci pobawiły się trochę na placu zabaw (tylko kilka urządzeń) i to wszystkie atrakcje. Trochę mało jak na tak duży obszar. W sklepie z pamiątkami (ciekawy) udało nam się kupić perełkę - tomik wierszy pt. „Pieski” Romy Rappe (Poznań 2017). Pierwszy raz widzieliśmy wydanie wierszy poświęcone wyłącznie w całości kochanym czworonogom. Okazało się, że to ostatni egzemplarz. Zastanawialiśmy się, ile ich się ukazało - szkoda, że wydawcy od dawna zaprzestali podawać nakład. Wiersze są takie sobie (o gustach się nie dyskutuje) ale wielki szacunek i podziw budzi sam fakt podjęcia tej tematyki przez autorkę i skuteczne doprowadzenie do wydania drukiem tomiku. Poniżej jeden z wierszy, który nam się spodobał:

 

MIZIANIE

Poduszeczka ukochana

Obok pani, czyli mama

Czule na pieseczka zerka

Zapatula go w kołderkach

 

Zakochana w swoim piesku

Obserwuje z rzewną łezką

Zapisuje w fotografie

Jak zabawnie uszkiem kłapie

 

Jak falują mu fafelki

Kiedy we śnie je serdelki

Piesek, choćby łapką ruszy

Już się na to pani wzruszy

 

Już po oczkach go całuje

Kołysankę wyśpiewuje

Drapie bródkę, nosek trąci

Gilga, cmoka i …nie kończy

 

Chce mieć pewność, że u psa

Nawet w snach nie błyśnie łza

 

Podsumowanie wczasów z psem nad morzem

Kopalino jest jeszcze w miarę cichą miejscowością, chociaż osoby przyjeżdżające tu od lat twierdzą, że z każdym rokiem niestety coraz bardziej się zaludnia w wakacje (dużo inwestycji budowlanych – powstają nowe domki). W restauracji Szlacheckie Gniazdo można smacznie zjeść a jej wystrój jest więcej niż interesujący. Z całej naszej ferajny, żonie najbardziej podobało się morze, ja, kochane dzieci i równie kochane psy wolimy góry (chociaż Hrabinka jeszcze w prawdziwych górach nie była). Nasza ogólna refleksja dot. miejscowości nad Jeziorem Żarnowieckim – bardzo dużo się zmieniło, pobudowało, wyładniało (byliśmy w tych okolicach wiele lat temu, jest uderzająca różnica in plus). W drodze powrotnej odwiedziliśmy Zamek w Malborku, najpotężniejszą twierdzę średniowiecznej Europy (a według niektórych na świecie) – dzieci jeszcze go nie zwiedzały. Ten gotycki zespół zamkowy o powierzchni około 21 hektarów jest arcydziełem architektury obronnej i rezydencjonalnej późnego średniowiecza. W 1997 roku Zamek w Malborku wpisano na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Okazało się, że Muzeum Zamkowe w Malborku oferuje możliwość czasowego przetrzymywania psa lub kota w boksach lub transporterach zlokalizowanych na terenie Muzeum, na czas zwiedzania zamku (trzeba tylko, w przypadku psa, okazać aktualne szczepienie przeciw wściekliźnie). W boksie jest woda i przebywa tylko jeden pies. Po opuszczeniu boksu lub transportera przez zwierzę, boks lub transporter jest czyszczony i dezynfekowany oraz odkażany. Ciekawe rozwiązanie, ale nie mieliśmy serca zostawić samych naszych owczarków podhalańskich. Dlatego żona z dziećmi zwiedzały muzeum a ja „byczyłem się” z podhalanami (na szczęście częściowo na teren zamku można wejść z psem). Muzeum stale się rozwija, przybywa atrakcji i nowoczesnych możliwości zwiedzania np. oprócz tradycyjnego zwiedzania z przewodnikiem, można go zwiedzać z audio-przewodnikiem, będąc zaopatrzonym w słuchawki (wirtualny przewodnik potrafi doskonale odnaleźć turystę i poprowadzić go przez cały zamek). Przed podróżą zjedliśmy obiad na terenie zamkowego Podgrodzia w Karczmie „U Heksy” . O Podgrodziu Heksy można poczytać na Fecebooku . Roztacza się stąd ładny widok na rzekę Nogat a jedzenie jest bardzo smaczne i w przystępnej cenie. Każdy „U Heksy” może wybrać coś dobrego dla siebie (nawet weganie!). Zaspokoiwszy apetyt rozkoszowaliśmy się widokiem Nogatu i szumiącego sitowia. Nasze owczarki podhalańskie również polubiły Heksę – relaksowały się w cieniu racząc się wodą z miseczki i małym „co nieco”. Niestety dobre się szybko kończy: pożegnaliśmy się z sympatyczną obsługą, psy pomachały ogonkami i udaliśmy się do domu kończąc sezon urlopowy.

Wakacje nad morzem z psem owczarek podhalański

25 października 2019
hodowla owczarka podhalańskiego Aroniowa Dolina wakacje z psem nad morzem
  1. pl
  2. en
  3. ru

RODO: Na podst. art. 7 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE, każda osoba odwiedzająca tą stronę internetową, poprzez okoliczność podania swoich danych osobowych, wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w celu umożliwienia udzielenia przez administratora odpowiedzi na zadane pytanie oraz ewentualnie w celu udzielenia późniejszych informacji o kwestiach związanych z hodowlą Aroniowa Dolina. Informujemy, iż: 1) administratorem przekazanych nam danych osobowych i osobą kontaktową w sprawie ich przetwarzania jest Dorota Pogorzelska-Budek; 2) celem przetwarzania danych osobowych jest umożliwienie udzielenia przez administratora odpowiedzi na zadane pytanie oraz ewentualnie udzielenie późniejszych informacji o kwestiach związanych z hodowlą Aroniowa Dolina – podstawę prawną stanowi zgoda zainteresowanej osoby na przetwarzanie swoich danych osobowych w w/w celach; 3) udostępnione dane osobowe nie będą podlegały udostępnieniu podmiotom trzecim; 4) udostępnione dane osobowe będą przechowywane przez okres niezbędny do udzielenia odpowiedzi lub informacji o hodowli Aroniowa Dolina lecz nie dłużej niż przez okres trwania tej hodowli; 5) osobie zainteresowanej przysługuje prawo dostępu do treści danych osobowych jej dotyczących, oraz ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do bycia powiadomionym o sprostowaniu lub usunięciu danych osobowych lub o ograniczeniu przetwarzania, zażądania zaprzestania przetwarzania i przenoszenia danych, jak również prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego tj.: Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych; 6) podanie danych osobowych jest dobrowolne; 7) udostępnione dane osobowe nie będą podlegały zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji, w tym profilowaniu.

+ 48 608 292 931

dpogorzelska@o2.pl

  1. pl
  2. en
  3. ru
Safe-Animal