Podróże z owczarkiem podhalańskim we Włoszech, czyli gdzie na ferie zimowe z psem gdy jesteśmy w górach na nartach. Aroniowa Dolina FCI poleca Residence Al Pescatore Tozzaga Włochy - dobre miejsce dla rodziny z podhalanem.

Przygotowania do podróży z owczarkiem podhalańskim

Pewnego dnia żona zakomunikowała, że chce jechać na narty do Włoch, wybrała kilka lokalizacji, w których można zamieszkać z owczarkiem podhalańskim i co ja na to. Oniemiałem, ponieważ na nartach byliśmy 5 lat temu, żona nie przepada za górami (nie lubi wysokości a w górach muszę prowadzić samochód ja bo jest za stromo i za kręto ) oraz nie cierpi nart. No, ale jak moje kochane Maleństwo coś sobie zaplanuje, to to zrealizuje. Ostatecznie wybraliśmy ofertę SKI PLANET  (dobre ceny, profesjonalna obsługa, udzielają zniżek na okoliczne „atrakcje”). Zaplanowaliśmy pobyt w, jak się później okazało, uroczej miejscowości Tozzaga w pensjonacie Residence Al Pescatore. Mieliśmy tam spędzić 6 pełnych dni + 4 dni podróży (2 dni w jedną stronę z noclegiem w Czechach i podobnie w powrocie). Warunkiem wyboru noclegów było przyjęcie naszych owczarków podhalańskich pod wspólny z nami dach. Po wyborze noclegów i miejsca docelowego pozostał drobiazg – jak zmieścić 2 dzieci i 2 podhalanów + ubranie, narty itd. w Kia Carens? Dopóki Hrabinka była mała i jechaliśmy gdzieś blisko np. Grunwald, kwestię transportu można było jakoś „ogarnąć” (przyczepka na bagaże a psy w bagażniku). Teraz nasza panna Hrabina podrosła i musieliśmy pomyśleć na cito o zmianie auta (czego nie robi się dla kochanych czworonożnych pieszczochów ). Z pewnymi przygodami kupiliśmy Toyotę Proace Verso Long.

Pozostała jeszcze kwestia ubezpieczenia. Długo szukaliśmy z opcją OC i kosztów leczenia dla owczarków podhalańskich ale jedyną ofertę dla czworonogów znaleźliśmy w TUiR Allianz Polska S.A. ubezpieczenie Globtroter. W ramach tego ubezpieczenia ubezpieczyciel zobowiązywał się zwrócić poniesione koszty wizyty weterynaryjnej do równowartości kwoty 800 w odniesieniu do jednego wypadku ubezpieczeniowego. Kwota w naszej ocenie bardzo mała. Dlatego zdecydowaliśmy się na ubezpieczenie w PZU S.A., korzystając z pomocy sprawdzonego P. Dariusza Sitka (dariuszsitek@wp.pl tel. 606431304), który zawsze sympatycznie i profesjonalnie nas i naszych znajomych obsługuje w zakresie wszelakiego rodzaju ubezpieczeń w PZU (cierpliwie wyjaśniając wszystkie nasze ewentualne wątpliwości). Co prawda w PZU kosztów leczenia psa nie można ubezpieczyć, ale ubezpieczenie obejmuje przy wyjeździe za granicę z psem OC za szkody wyrządzone przez pupila - przy ubezpieczeniu wyjazdu z psem w Polsce już nie (dziwna niekonsekwencja). Szkoda, ponieważ PZU traci w ten sposób wielu potencjalnych klientów podróżujących wyłącznie po kraju. Wysokość składki w PZU wyszła też w znacznie korzystniejszej cenie niż w Allianz.

 

Owczarek podhalański w podróży

Jak wynikało z informacji na stronach internetowych, w państwach, przez które podróżowaliśmy, pies powinien mieć paszport (aktualne szczepienie przeciwko wściekliźnie) i w pewnych sytuacjach kaganiec. W podróży nasze psy szybko zaadaptowały się do nowego samochodu a nawet go polubiły. Miały znacznie więcej miejsca i były o wiele spokojniejsze niż w mniejszej KIA Carens. Głównie spały, więc przerwy w podróży robiliśmy nie tak często, co ok. 3 godziny. W Czechach zatrzymaliśmy się na noc w uroczej miejscowości Mikulov przy granicy z Austrią w pensjonacie „Pod Vinici”. Mieliśmy do dyspozycji pokój z łazienką i wspólną kuchnię z lodówką z piwem i innymi napojami (płatne dodatkowo) oraz możliwość zamówienia śniadania. Bystra i Hrabinka miały dużo wolnej ogrodzonej przestrzeni - dziedziniec oraz plantację winorośli rosnących na uroczym wzgórzu. W blasku zachodzącego słońca poszliśmy z naszymi pieszczochami na spacer. Owczarki podhalańskie z wielką radością biegały z córką Zosią, bawiły się ze sobą w berka, podziwiały widoki ze wzgórza (piękny zamek, zabytkowe domy, dużo zieleni). Po spacerku zjedliśmy kolację podczas której podhalanki grzecznie nam towarzyszyły (nie miały apetytu). Rano okazało się, że w pensjonacie na nocleg zatrzymało się wielu Polaków (generalnie w trakcie całego urlopu czuliśmy się prawie jak w Polsce, tak wielu rodaków spotykaliśmy po drodze i na miejscu w górach).

Jadąc przez Austrię w pewnym momencie wyminął nas samochód na polskiej rejestracji i mocno zwolnił przed nami. Myśleliśmy, że ktoś zajechał nam drogę lecz okazało się, że są to sąsiedzi którzy rozpoznali nas po reklamie domowej hodowli podhalanów Aroniowa Dolina FCI. Reklamę zamówiliśmy w Cyfrowej Drukarni ponieważ sprawdziła nam się na poprzednim samochodzie (jakościowo jest bardzo dobra i trwała, trzeba tylko ją umiejętnie przykle). Zatrzymaliśmy się na najbliższym parkingu. Owczarki podhalańskie od razu rozpoznały sąsiadów i strasznie ucieszyły się na ich widok (zwłaszcza Bystra).

 

Owczarek podhalański we Włoszech Tozzaga

Włochy - noclegi z owczarkiem podhalańskim

Zakwaterowanie mieliśmy w Residence Al Pescatore (Facebook TUw miejscowości Tozzaga - ośrodku wypoczynkowym w dolinie Val di Sole w Trydencie. Na miejscu powitała nas bardzo serdecznie właścicielka P. Cristina Redolfi, ładnie mówiąca po polsku (w ograniczonym zakresie). Jest to przeurocza, bardzo życzliwa osoba, podpowiadająca jak ciekawie i niedrogo spędzić ferie zimowe bez względu czy się jest narciarzem, „psiarzem” czy innym „…arzem”.

Mieliśmy spory apartament (4 pokojowy dla 6 osób z łazienką) w budynku na parterze: skromny, trochę zniszczony (np. nie wszystkie gniazdka działały) ale bardzo przytulny i czysty. Lokum nam się podobało a podłoga z płytek była dodatkowym atutem. Wyposażony był w kuchnię elektryczną, mikrofalę, lodówkę, talerze, sztućce itp. Nie było gąbki do mycia talerzy i płynu ale byliśmy na to przygotowani – mieliśmy swoje. Była nawet deska do prasowania i przechowalnia nart (w garażu), niestety nie było pomieszczenia do serwisowania (smarowania) nart. Mieliśmy do dyspozycji basen – kryty i na zewnątrz (dla mnie za mały preferuję min. 25 długości ale córka była zachwycona) i sauny (zwykła, solna, turecka, bio sauna - żonie bardzo przypadły do gustu, nawet synowi się podobały a jest „marudą”). Basen i sauny były codziennie rano dokładnie czyszczone (basen sprzątał „pływający robot”). Śmieci są segregowane ale systemem trochę nietypowym – odpowiednie kubły są na zewnątrz każdego budynku (w jednym budynku mieści się kilka apartamentów) i najlepiej je wynosić od razu, ponieważ w apartamencie jest jedno wiaderko (bez worków). Na górze kompleksu Al Pescatore jest pyszna pizzeria (pizza serwowana od 18.00, bardzo smaczna i duża, robiona na miejscu), w której nawet wegani znajdą coś dobrego dla siebie. Przykładowe ceny pizzy: pyszna Vegetariana 8 euro, Melanzane 7,50 euro, Trentina 8,50 euro, Margherita 6 euro. Jeden litr bardzo smacznego domowego wina kosztuje 10 euro (pół litra 6 euro, ¼ litra 4 euro – chcąc „zaoszczędzić” wybieraliśmy 1 litr ), lody w kunsztownej salaterce ok. 3 euro (wytwarzane na miejscu, córka była nimi zachwycona). Wszystko co jedliśmy, bardzo nam smakowało (nawet naszym owczarkom podhalańskim – podzieliliśmy się z nimi kawałkami samej pizzy – zewnętrzne części bez przypraw i sera).

 

Owczarek podhalański we Włoszech

Tozzaga jest uroczą i cichą miejscowością. Obok naszego apartamentu położony jest niewielki, śliczny kościółek (niestety bez krzyża, prawidłowość tą zaobserwowaliśmy jeszcze w kilku innych kościołach). W sobotę wieczorem wzięliśmy udział we Mszy Świętej ponieważ niedzielna msza odbywa się już w innej miejscowości (ministrantami było 2 chłopców i 1 dziewczynka). Nasze owczarki grzecznie czekały na koniec mszy tuż przed Kościołem. W niedzielę wybraliśmy się całą rodziną koleją (bilet kolejowy na tydzień dla 1 osoby 10 euro) do miejscowości Daolasa. Pociągiem psy mogą podróżować bezpłatnie lecz muszą mieć założony kaganiec. Ponieważ nasze owczarki podhalańskie mają bardzo łagodny charakter i nie są przyzwyczajone do niego, założyliśmy im kantar. A że spadł z pyszczka przed chwilą i luźno zwisał podczas podróży koleją czy wagonikiem kolejki górskiej to tak jakoś akurat wyszło . W Daolasa wsiedliśmy do wagonika kolei linowej i wyjechaliśmy na ok. 2 tys. m.n.p.m. Owczarki podhalańskie w pociągu i w wagoniku - gondolce były bardzo grzeczne i zachowywały się tak, jakby codziennie, a nie pierwszy raz, jechały tego typu środkiem lokomocji. Po wyjściu na górnej stacji kolejki Bystra jak tylko zobaczyła śnieg, zaraz przewróciła się na grzbiet i radośnie zaczęła tarzać w przejściu dla ludzi (nie zdążyliśmy tego nagrać). Hrabinka tymczasem tak jakoś dziwnie patrzyła na białą „ziemię” nie wiedząc co z tym „fantem” zrobić (zimy prawdziwej jeszcze nie widziała). Następnie poszliśmy do baru na małe co nieco, podziwiać widoki i rozkoszować się pięknym słońcem. Bystra i Hrabinka grzecznie leżały pod lub obok stołu, nie zwracając uwagi na licznych narciarzy. Co jakiś czas ktoś podchodził, uśmiechał się do obu dziewczyn i nie mogąc się oprzeć ich urokowi głaskał, pytając co to za śliczna rasa. Po powrocie do Daolasy, w oczekiwaniu na pociąg, puściliśmy owczarki podhalańskie luzem – biegały i baraszkowały w słoneczku a nasze dzieci razem z nimi. W następnych dniach żona zostawała z naszymi psami (potem także z córką) a ja z dziećmi jechałem w góry na narty. Dlatego też brakuje nam zdjęć, gdy żona z podhalankami zwiedzała urocze miasteczka, okoliczne sady (pracowici Włosi uwijali się w nich od samego rana), spacerowała nad potokiem…

 

Narty we Włoszech

Skipas dla dorosłego na 5 dni, umożliwiający swobodną jazdę w masywie nad miejscowością Daolasa oraz wokół miejscowości Madonna di Campiglio wynosi ok. 240 euro, dla dziecka 125 euro. Szafka na 5 dni (Daolasa, dolna stacja kolejki linowej i jednocześnie obok stacji kolejowej), w której można zostawić narty i buty narciarskie (dla 4 osób), wyposażona w suszarkę do butów, kosztuje 28 euro. Chociaż jestem „niedzielnym narciarzem” zdecydowanie bardziej podobało mi się w Madonna di Campiglio, skąd szybko można wyjechać chociażby wagonikiem na Passo Groste położone 2444 m.n.p.m. (kocham góry, im wyżej tym lepiej się czuję, odwrotnie niż żona). Natomiast dla psów, na spacery i zwiedzanie Tozzaga jest zdecydowanie lepszym wyborem (cicho, przytulnie, dużo miejsca, jak na góry, do spacerów). Zjeżdżając z Passo Groste do Madonna di Campiglio spotykałem sporadycznie osoby chodzące wzdłuż tras narciarskich, całkiem wysoko, w rakietach śnieżnych z psami (psy nie miały dodatkowego sprzętu wspinaczkowego ). Widać było, że taki spacer psom sprawia straszną frajdę. W całym regionie czuliśmy się jak w Polsce, ponieważ zdecydowaną większość narciarzy stanowili Polacy. W Tozzaga nie było śniegu (dopiero kilka miejscowości wyżej zaczynały leżeć zmarznięte białe placki), ale na trasach narciarskich było go w wystarczającej ilości.

 

Owczarek podhalański żegna się z górami

Region Włoch, w którym byliśmy, jest piękny, śliczne budynki (stare i nowe z „herbami”), pełno sadów i winnic, w pobliżu są też sklepy („mini markety”), w których można zrobić zakupy nie rujnując domowego budżetu. Zdecydowana większość Włochów jest bardzo sympatyczna, uśmiechnięta i uczynna wobec turystów. Niestety wszystko dobre co się dobrze kończy, nadszedł dzień powrotu do domu. Pożegnaliśmy się z uroczą Cristiną, która doradziła jakie pokoje rezerwować następnym razem tak, by psy miały własną przestrzeń (samodzielny balkon). Zauważyliśmy, że wszelkie wyjazdy z owczarkami podhalańskimi (w kraju czy za granicą) przyczyniają się do popularyzacji tej cudownej rasy. Spotykane osoby (duża część to Polacy) było zachwyconych naszymi psami (myląc je często z goldenem retrieverem). A już widok uśmiechu spotkanego dziecka, które głaskało nadstawiającą się Bystrą, był bezcenny. W ten sposób BYSTRA Chosna (FCI) i HRABINA Aroniowa Dolina (FCI) spędzają z nami jak najwięcej czasu przy okazji popularyzując piękną polską rasę owczarka podhalańskiego oraz hodowle (nie tylko naszą) zrzeszone w ZKwP (FCI). Nasze podhalanki bardzo dobrze zniosły tak długą podróż i pobyt we Włoszech. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Czechach na noc w Penzion Praha w miejscowości Dolni Dunajovice (urocze miasteczko, niektóre budynki przypominają Jiczyn z bajki o Rumcajsie). Pensjonat nie był tak ładny jak „Pod Vinici” ale też nam się podobał i był tańszy o ok. 20 euro. Nie było tylko kuchni do dyspozycji ani nawet czajnika elektrycznego (przezornie jeździmy zawsze ze swoim). W pensjonacie jest bar, więc jedzenie i picie (w tym alkoholowe) było dostępne. Bystrej i Hrabince dzięki życzliwości obsługi udostępniono zamknięte patio z trawnikiem, po którym mogły trochę pobiegać. Następnego dnia dojechaliśmy do domu a nasze owczarki podhalańskie z radością obwąchały każdy zakamarek ogrodu i wesoło bawiły się w ganianego.

Zauważyliśmy, że w podróży i w trakcie całego pobytu owczarki podhalańskie jedzą mniej niż normalnie, ale wszelkie niedogodności staramy się rekompensować im ulubionymi przysmakami: uszy i ogony wołowe, tchawice, raciczki, ……

A córka po powrocie pożyczyła od Babci maszynę do robienia lodów lecz te, które udało się jej zrobić nie były już tak pyszne jak u „naszej” Cristiny z Al Pescatore w Tozzaga.

Filmiki z naszego wyjazdu dostępne są na naszym kanale na YouTube.

 

Owczarek podhalański w górach na nartach - Alpy Włochy

03 marca 2020
Podróże z owczarkiem podhalańskim we Włoszech, czyli gdzie na ferie zimowe z psem gdy jesteśmy w górach na nartach. Aroniowa Dolina FCI poleca Residence Al Pescatore Tozzaga Włochy - dobre miejsce dla rodziny z podhalanem.
Domowa hodowla psa owczarek podhalański - podróże z psem podhalanem
  1. pl
  2. en
  3. ru

RODO: Na podst. art. 7 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE, każda osoba odwiedzająca tą stronę internetową, poprzez okoliczność podania swoich danych osobowych, wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w celu umożliwienia udzielenia przez administratora odpowiedzi na zadane pytanie oraz ewentualnie w celu udzielenia późniejszych informacji o kwestiach związanych z hodowlą Aroniowa Dolina. Informujemy, iż: 1) administratorem przekazanych nam danych osobowych i osobą kontaktową w sprawie ich przetwarzania jest Dorota Pogorzelska-Budek; 2) celem przetwarzania danych osobowych jest umożliwienie udzielenia przez administratora odpowiedzi na zadane pytanie oraz ewentualnie udzielenie późniejszych informacji o kwestiach związanych z hodowlą Aroniowa Dolina – podstawę prawną stanowi zgoda zainteresowanej osoby na przetwarzanie swoich danych osobowych w w/w celach; 3) udostępnione dane osobowe nie będą podlegały udostępnieniu podmiotom trzecim; 4) udostępnione dane osobowe będą przechowywane przez okres niezbędny do udzielenia odpowiedzi lub informacji o hodowli Aroniowa Dolina lecz nie dłużej niż przez okres trwania tej hodowli; 5) osobie zainteresowanej przysługuje prawo dostępu do treści danych osobowych jej dotyczących, oraz ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do bycia powiadomionym o sprostowaniu lub usunięciu danych osobowych lub o ograniczeniu przetwarzania, zażądania zaprzestania przetwarzania i przenoszenia danych, jak również prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego tj.: Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych; 6) podanie danych osobowych jest dobrowolne; 7) udostępnione dane osobowe nie będą podlegały zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji, w tym profilowaniu.

+ 48 608 292 931

dpogorzelska@o2.pl

  1. pl
  2. en
  3. ru
Safe-Animal